O ile pogoda pozwoli piłkarze Pomorzanina Serock tej zimy rozegrają 9 gier kontrolnych. Pierwsza za nimi.
W zeszłym tygodniu Pol-Osteg/Pomorzanin Serock rozpoczął okres przygotowawczy. Podopieczni Sebastiana Packa będą trenować trzy razy w tygodniu na boisku ze sztuczną murawą UKW w Bydgoszczy. Zimą rozegrają dziewięć sparingów. Pierwszy za nimi. W sobotę Pomorzanin pokonał w Bydgoszczy rezerwy Zawiszy 1:0 (0:0), a więc rywala z klasy okręgowej. Gola około 80. min. strzelił Antoni Chylewski. Trener do dyspozycji miał 18 zawodników, w tym kilku testowanych (głównie młodzież). Z uwagi na choroby nie mogło zagrać pięciu piłkarzy. W najbliższą sobotę, o ile aura pozwoli, w Toruniu Pomorzanin zmierzy się z Mienią Lipno (16. miejsce w grupie 2. klasy okręgowej). Następnie przewidziane są sparingi z : Unią Solec Kujawski (4 lutego), Gromem Osie (7 lutego), Chemikiem II Bydgoszcz (14 lutego), Notecią Łabiszyn (18 lutego), Orłem Osiek (21 lutego), Wisłą Gruczno (28 lutego) i Czarnymi Nakło (7 marca). Sparingpartnerzy są od IV ligi po A klasę. Orzeł Osiek to przedstawiciel grupy 1. „okręgówki” wielkopolskiej (w tym województwie między nią a IV ligą jest jeszcze V liga).
Runda wiosenna w "okręgówce" zacznie się 14/15 marca. Przypomnijmy, że na półmetku sezonu Pomorzanin zajmuje 7. miejsce z dorobkiem 21 pkt.
Mrówczyński wraca do IV ligi
Możemy już zdradzić kto wiosną nie zagra w Pomorzaninie. Dużą stratą jest odejście Damiana Mrówczyńskiego, podstawowego zawodnika, który do Serocka trafił rok temu z Kolejarza Chojnice. W barwach Pomorzanina zagrał 16 meczów w IV lidze (2 gole), 14 w „okręgówce” i 2 w Pucharze Polski. Był ważnym ogniwem środka pola.
- Damian chciał wrócić do IV ligi – wyjaśnia Sebastian Pacek. – Otrzymał ofertę z Orła Wałcz. Nie chcieliśmy mu robić problemów, bo to dobry piłkarz, a przede wszystkim człowiek.
Damian Mrówczyński wraca więc do IV ligi zachodniopomorskiej, którą zna doskonale z czasów gry chociażby w MKP Szczecinek. W Serocku nie zagra też już Daniel Czerwiński, który do naszego powiatu trafił latem z Raduni Stężyca dzięki Mrówczyńskiemu. On zaliczył jednak tylko sześć meczów. O jego odejściu przesądziły sprawy logistyczne. Dojazdy na trening zabierały mu 1,5 h.



Dodaj komentarz