Futsal Świecie trzykrotnie obejmował prowadzenie w Pniewach, ale po raz drugi w tym sezonie musiał uznać wyższość „Czerwonych Smoków”.
Red Dragon Pniewy wygrał w 20. kolejce Fogo Futsal Ekstraklasy z Futsalem Świecie 7:4 (1:2). To był pojedynek o „sześć punktów”, bo grali sąsiedzi z tabeli. W składzie beniaminka zabrakło kapitana Piotra Kaczkowskiego. Wrócili do niego Jakub Wiśniewski i Marcin Mrówczyński (z uwagi na problemy zdrowotne ani razu nie pojawił się na boisku). Długo zanosiło się, że beniaminek może zrewanżować się ekipie z Wielkopolski za porażkę 2:4 z 28 września. Już pierwsza akcja gości w 12. sekundzie przyniosła gola. Po zagraniu Matheusa Inacio w sytuacji sam na sam zdobył go Luiz Gustavo Przybyszeweski. Miejscowi wyrównali w 6. min. Oliwier Siuda zagrał z prawej strony piłkę przed bramkę, a Mateusz Kostecki dostawił skutecznie nogę. Trzy minuty później Świeckie Pantery odzyskały prowadzenie po kontrze, którą zaczął Krzysztof Elsner, a sfinalizowali Oliver Zaręba i Mateusz Cyman, który z bliska wpakował piłkę do siatki. Za chwilę mogło być 3:1, lecz Tavo nie wykorzystał dobrej okazji. Górą był golkiper „Smoków”. Do przerwy oba zespoły miały kolejne sytuacje, ale żadna nie zakończyła się powodzeniem. Obie drużyny na półmetku meczu miał na koncie po 7 celnych strzałów.
Drugie 20 minut lepiej zaczęli Pniewianie, którzy 120 sekund potrzebowali, żeby doprowadzić do remisu. Po zagraniu Siudy wślizgiem futsalówkę do siatki wepchnął Piotr Błaszyk, dla którego było to 99. w historii trafienie w ekstraklasie. W 28. min. Red Dragons wyszedł pierwszy raz na prowadzenie, gdy po dobrze rozegranym rzucie rożnym precyzyjnym uderzeniem zza pola karnego popisał się Victor Delgado. Świecianie wyrównali po 30 sekundach. Dublet ustrzelił Mateusz Cyman, a asystował mu Karol Czyszek. W 31. min. nasz zespół znów objął prowadzenie po akcji Tavo z Davidsonem Silvą. Na listę strzelców wpisał się „Pit”. Po chwili mógł być znów remis, ale Tavo świetnie zaasekurował Bartosza Piotrowskiego wybijając w ostatniej chwili futsalówkę. W 34. min. po wstrzeleniu piłki przez bramkarza Guilherme Gomesa musnął ją głową Aleksander Kozak i było 4:4. Chwilę później szansę na hat-tricka miał Mateusz Cyman, jednak przestrzelił. W 35. min. Aleksander Kozak w sytuacji sam na sam z Piotrowskim wyprowadził „Czerwone Smoki” na prowadzenie 5:4. Dwie minuty potem Krzysztof Elsner stracił piłkę przed własnym polem karnym na rzecz Delgado, który nie zmarnował okazji i miejscowi mieli dwa gole w zapasie. Goście domagali się odgwizdania faulu, lecz sędziowie kazali wznowić grę od środka. Futsal Świecie zaczął grać z „lotnym bramkarzem” (Davidson Silva). Bliski kontaktowego trafienia był Oliver Zaręba, ale Gomez był czujny. Na 77 sekund Świecianie popełnili kosztowną stratę, która przyniosła kontrę i Piotr Błaszyk postawił kropkę nad „i” strzelając swojego setnego gola w ekstraklasie.
RED DRAGONS PNIEWY – FUTSAL ŚWIECIE 7:4 (1:2)
Bramki: Piotr Błaszyk 2 (22, 39), Victor Delgado 2 (28, 37), Aleksander Kozak (34, 35), Mateusz Kostecki (6) – Mateusz Cyman 2 (9, 29), Luiz Gustavo Przybyszeweski (1), Davidson Silva (31).
Futsal: Piotrowski – Przybyszeweski, Silva, Czyszek, Inacio oraz Elsner, Kocieniewski, Zaręba, Cyman, Wiśniewski, Baliazin, Mrówczyński.




Dodaj komentarz