Dwa różne oblicza Świeckich Panter zobaczyliśmy w hicie 21. kolejki I ligi PLF (grupa północna).
Po niesamowitym meczu Futsal Świecie zremisował z Jagiellonią Białystok 6:6 (0:4). Zespół z Podlasia w tym tygodniu roztrwonił to, co wypracował sobie w rundzie rewanżowej. W środę w zaległym spotkaniu obniżył swoje szanse na wyprzedzenie Wiary Lecha Poznań remisując u siebie z przedostatnim w tabeli Futsalem Szczecin 3:3 (1:1). Goście wyrównali na 4 sekundy przed końcową syreną. Dziś w Świeciu białostocczanie do 38. min. wygrywali 5:3, ale dali sobie wbić trzy gole z rzędu. Punkt uratowali w 40. min. z rzutu karnego przedłużonego. Jednak jeśli jutro wicelider z Poznania wygra z Kia Łowicz, to przyklepie baraże.
Pierwsza połowa dzisiejszej konfrontacji należała do gości. W naszym zespole było sporo niedokładności. Okazje bramkowe można było policzyć na palcach jednej ręki. Piłkarze Jagi strzelili cztery gole, a mogli więcej. Kilka udanych interwencji miał Daniel Semrau. Było też kilka „pudeł” z bliska. Przyjezdni prowadzenie objęli w 3. min. po koronkowej akcji i strzale z bliska Dzianisa Samsonova. 60 sekund później po szybko wznowionej grze z autu na bramkę strzelał Oleksandr Kolesnykov. Daniel Semrau odbił piłkę, ale tę głową do siatki skierował Samsonov. W 10. min. na 3:0 podwyższył Oleksandr Kolesnykov uderzeniem bezpośrednio z rzutu wolnego z ok. 14 metrów. Cztery minuty później miejscowi popełnili szósty faul i był rzut karny przedłużony, którego wykorzystał Mateusz Łabieniec.
Po przerwie Świeckie Pantery pokazały grę, do której przyzwyczaiły swoich kibiców w tym sezonie. Zaczęły dominować. W 23. min. golkiper Jagiellonii najpierw przerwał dobrze akcję rywali, ale będąc na środku boiska zagrał piłkę wprost pod nogi Davidsona Silvy, a świecki Brazylijczyk przytomnie posłał ją do pustej bramki. 120 sekund później strzał z dystansu Krzysztofa Elsnera obronił Yurii Kazachenko, ale Mateusz Cyman popisał się skuteczną dobitką głową i było 2:4. Dwa stracone gole sprawiły, że białostocczanie stracili pewność siebie. Podopieczni Marcina Mikołajewicza dążyli do zdobycia bramki kontaktowej, jednak w 32. min. Jacek Dzienis po indywidualnej akcji podwyższył na 5:2. Po minucie Oliver Zaręba urwał się prawą stroną i strzałem w długi róg zaskoczył Kazachenkę. W ostatnich minutach mistrz grupy północnej I ligi PLF zaczął grać z „lotnym bramkarzem”. W 38. min. kontaktowego gola ładnym uderzeniem w „okienko” zdobył Marcin Mrówczyński. Świecianie atakowali dalej. Na 71 sekund przed końcem Samsonov za faul na Silvie dostał drugą żółtą kartkę i musiał opuścić boisko. Dodatkowo był to szósty faul jego zespołu, więc był rzut karny przedłużony. Jednak Bartosz Piotrowski go przestrzelił, ale nasi grali 5 na 4. I przewagę wykorzystali, a do remisu 5:5 doprowadził Oliver Zaręba. Remis Jadze nic nie dawał, więc jej trener zdecydował się na wycofanie bramkarza. Jednak ten manewr szybko skończył się stratą piłki i gola, bo Krzysztof Elsner posłał futsalówkę z własnej połowy do bramki. W hali wybuchła euforia. Po wznowieniu gry Elsner niepotrzebnie sfaulował Kolesnykova i na 0,8 s przed końcem białostocczanie mieli rzut karny przedłużony, którego wykorzystał Mateusz Łabieniec i ten szalony mecz zaczął się remisem 6:6.
FUTSAL ŚWIECIE – JAGIELLONIA BIAŁYSTOK 6:6 (0:4)
Bramki: Oliver Zaręba 2 (33, 39), Davidson Silva (23), Mateusz Cyman (25), Marcin Mrówczyński (38), Krzysztof Elsner (40) – Dzianis Samsonov 2 (3, 4), Mateusz Łabieniec 2 (14, 40 – obie z rz.k.p.), Oleksander Kolesnykov (10), Jacek Dzienis (32).
Futsal: Semrau, Piotrowski – Komur, Mrówczyński, Kaczkowski, Cyman oraz Kocieniewski, Elsner, Czyszek, Zaręba, Wiśniewski, Olszewski, Żurek.

![Futsal Świecie zremisował z Jagiellonią, choć do przerwy przegrywał 0:4 [ZDJĘCIA]](https://www.sportoweswiecie.pl/sites/default/files/styles/juicebox_medium/public/articles/IMG_4803.jpg?itok=Zt0WXRx8)


Dodaj komentarz