Telewizyjny mecz nie wyszedł całkowicie beniaminkowi Fogo Futsal Ekstraklasy ze Świecia.
Na otwarcie 24. kolejki We-Met Futsal Club Kamienica Królewska pokonał w Sierakowicach Futsal Świecie 7:2 (5:1). Liczyliśmy, że nasz zespół zagra kolejne dobre spotkanie i z Kaszub wróci z punktami. Tymczasem Pantery zagrały bez błysku, nieskutecznie w ataku i defensywie. Zaczęło się obiecująco, bo w 3. min. strzałem z ok. sześciu metrów prowadzenie gościom dał Krzysztof Elsner. We-Met wyrównał 120 sekund potem po sprytnie rozegranym przez Mateusza Madziąga i strzale z bliska Kamila Rolla. Kluczowe okazało się ostatnie osiem minut 1. połowy, gdy gospodarze strzelili cztery gole. W 12. min. rajdem prawą stroną popisał Beleu, który wyłożył piłkę jak na tacy wzdłuż bramki do Hiszpana Moustaphy Diakite, któremu wystarczyło jedynie dołożyć nogę. Szybko mógł wyrównać Elsner, ale przegrał pojedynek z bramkarzem Yaroslavem Morykyshką. W 14. min. najpierw groźny strzał oddał Luiz Gustavo Przybyszeweski, ale golkiper był czujny. We-Met od razu wyprowadził świetną kontrę. Roll kapitalnie odegrał piłkę do Dominika Ostraka, a ten z 7 metrów posłał ją do siatki obok Piotrowskiego. Było 3:1. Dwie minuty potem kontakt beniaminkowi powinien dać Mateusz Cyman, ale Morykyshka obronił jego strzał. Zamiast 3:2 po chwili zrobiło się 4:1, a gola strzelił po znakomitej indywidualnej akcji Mateusz Madziąg. Gospodarze w tym okresie byli bardzo skuteczni, a potwierdzeniem na to była kolejna akcja z 18. min. Z lewej strony piłkę w pole karne wstrzelił Brayan Mera, a Kamil Roll wpakował ją do siatki. Tuż przed przerwą Futsal Świecie miał rzut karny przedłużony. Najpierw wykonał go Karol Czyszek, ale górą był rezerwowy bramkarz Jakub Kornat. Jednak sędziowie nakazali powtórkę. Do piłki podszedł Oliver Zaręba, ale uderzył źle i Kornat znów był górą.
Po przerwie piłkarze z Kamienicy Królewskiej bardziej starali się szanować wynik i piłkę niż szukać kolejnych goli. Goście próbowali wrócić do gry, lecz ich akcje nie miały specjalnie błysku, sporo było w nich niedokładności. Pojawił się na boisku Matheus Inacio, który w 26. min. był bliski zdobycia gola, ale Yaroslav Morykyshka był na posterunku. Próbowali też Czyszek i Marcin Mrówczyński, jednak zabrakło im precyzji. W 30. min. Pantery wywalczyły kolejny rzut karny przedłużony. Tym razem jego wykonawcą był Piotr Kaczkowski, lecz skutek taki sam jak przed przerwą. Kornat ponownie obronił. 60 sekund później Inacio obił futsalówką poprzeczkę bramki rywali. Po drugiej stronie boiska Bartosz Piotrowski trzykrotnie skutecznie interweniował. W 35. min. trener Marcin Mikołajewicz zdecydował się na grę z „lotnym bramkarzem”, ale i gra w przewadze nie wychodziła specjalnie Świecianom. Na dodatek stracili gola, a piłkę z własnej połowy do pustej bramki posłał Dominik Ostrak. Szkoleniowiec Futsalu Świecie widząc, że jego zespół nic w Sierakowicach nie zdziała wpuścił na plac gry Danila Baliazina i Macieja Żurka, którzy tym samym zaliczyli debiut w ekstraklasie. Baliazin przy pierwszej interwencji musiał wyciągać piłkę z siatki, bo kapitalnym uderzeniem na 7:1 popisał się Mateusz Madziąg. Wynik ustalił Oliver Zaręba. Jeszcze na koniec Tavo przestrzelił rzut karny przedłużony. We-Met zrewanżował się naszej drużynie za porażkę 1:3 w Świeciu. Dodajmy, że dla niego to pierwsza wygrana od prawie miesiąca.
WE-MET FC KAMIENICA KRÓLEWSKA – FUTSAL ŚWIECIE 7:2 (5:1)
Bramki: Kamil Roll 2 (5, 18), Dominik Ostrak 2 (15, 37), Mateusz Madziąg 2 (17, 39), Moustapha Diakite (12) - Krzysztof Elsner (3), Oliver Zaręba (39).
Futsal: Piotrowski, Baliazin – Mrówczyński, Kaczkowski, Przybyszeweski, Zaręba oraz Elsner, Kocieniewski, Czyszek, Cyman, Inacio, Żurek.




Dodaj komentarz