Czwartoligowiec z Pruszcza wciąż pozostaje bez zwycięstwa w tym roku. W sobotę wysoko przegrał w Toruniu.
FAF Elana Toruń pokonała Start/Eco-Pol Pruszcz 4:0 (3:0). Spotkanie odbyło się na ciężkim boisku. W 1. części utrudnione zdanie miał bramkarz Jakub Andres, bo na jego przedpolu było bagno. Trener gości Robert Wójcik znów nie mógł wystawić optymalnej „11”. Nadal w pełni sił nie jest Michał Igliński, który był podstawowym zawodnikiem jesienią. Daniel Semrau i Marcin Wanat mają obowiązki wobec Futsalu Świecie, a zresztą „Mały” obecnie nie gra, bo jest świeżo po zabiegu artroskopii kolana. W zupełnie nowym zestawieniu w Toruniu zagrała defensywa, do której zostali cofnięci Marcin Droż i Oleksander Ovsiak. Na „szpicy” wyszedł tym razem nominalny lewy skrzydłowy Patryk Jarantowicz. Zespół z Grodu Kopernika wyraźnie złapał swój rytm i z pewnością będzie do końca walczył o awans. Torunianie już w 11. min. wyszli na prowadzenie, gdy po zagraniu Mateusza Góry gola zdobył Kacper Kowalski. W 24. min. było już 3:0 po trafieniach Marcina Kościeleckiego (22) i Kamila Piskorskiego. Losy wyniku były praktycznie rozstrzygnięte.
- W 2. połowie zagraliśmy lepiej, dłużej utrzymywaliśmy się przy piłce – mówi trener Startu Robert Wójcik. - Jednak nie przełożyło się to specjalnie na jakieś większe zagrożenie bramki Elany. W doliczonym czasie gry straciliśmy czwartą bramkę. Na pewno Elana była lepszym zespołem, grającym dokładniej. Mamy swoje problemy, ale wierzę, że ta zła passa od nas się odwróci już w najbliższym meczu ze Spartą Brodnica.
ELANA TORUŃ – START PRUSZCZ 4:0 (3:0)
Bramki: Kacper Kowalski (11), Marcin Kościelecki (22), Kamil Piskorski (24), Maciej Rożnowski (90+1).
Start: Andres – Ovsiak (68. Bańka), Czarnowski, Droż, Gaca – D. Zieliński - Stasikowski, Zbiranek (86. Duma) – Czerwiński, Andrzejewski – Jarantowicz (46. Lewandowski).




Dodaj komentarz